Login Form



Opowieść sycylijska - grudzień 2008 - ODCINEK VII - Syrakuzy jak rajtuzy
Valutazione attuale: / 6
ScarsoOttimo 
Scritto da Anna   
Indice
Opowieść sycylijska - grudzień 2008
ODCINEK II - Acitrezza i Acicastello
ODCINEK III - Taormińskie wakacje
ODCINEK IV - Agrigento - deszczowa pułapka
ODCINEK V - Podróż w cieniu Etny
ODCINEK VI - Kamienne miasto Caltagirone
ODCINEK VII - Syrakuzy jak rajtuzy
ODCINEK VIII - P jak Palermo i jak pożegnanie z Sycylią
Inspiracje końcowe
Tutte le pagine

ODCINEK VII


Syrakuzy jak rajtuzy


Teatr wielki

Syrakuzy to już nie przelewki. W tym mieście trzeba się zebrać na poważne zwiedzanie. Nawet przewodniki, które zazwyczaj lubią łatwo i przystępnie pomieścić
wszystko na jednej stronie, musiały uznać wyższość obecnej w Syrakuzach sztuki i historii i poświęcić miastu kilka stron. Moje zwiedzanie zaczęło się od Neapolis. Jest to część starożytna na północy miasta, gdzie znajdują się ruiny teatru greckiego, który wielkością ustępował tylko teatrom w Milecie i Megalopolis. Niestety dziś przypomina bardziej wyżłobione w skale półkole, które tylko bielą kamienia świadczy o świetności wystawianych tu prapremier Ajschylosa czy Sofoklesa. Historia rzeczywiście nie obeszła się z teatrem lekko. Najpierw przejęli go Rzymianie i przerobili na arenę walk gladiatorskich. (Tu też ciekawa historia – na scenie stały klatki ze zwierzętami, ale część z nich była pusta. Gladiator nie wiedział, do której klatki wejdzie – jeśli wszedł do pustej, nie musiał walczyć i przechodził do kolejnego etapu. Taka rzymska odmiana rosyjskiej ruletki). Następnie już w XVI w. władcy Sycylii pobudowali wokół teatru młyny. Młyny mieliły mąkę, ludzie mielili językami, a teatr znikał kamień po kamieniu. Dziś wokół teatru rozciągają się zielone łączki porośnięte stokrotkami. Wyglądają i pachną zapewne po stokroć lepiej niż lew zjadający gladiatora.
Ciemność widzę, ciemność Najsłynniejszy z kamieniołomów na wyspie i w Neapolis to Orecchio di Dionisio, czyli Ucho Dionizjusza. Jest to długa na 70 m grota, do której się wchodzi przez wydłużoną wielką szczelinę, od kształtu której miałaby pochodzić nazwa. Jeśliby temu wierzyć, byłby to dowód na to, że Dionizjusz był psem. W rzeczywistości nazwę grocie nadał sam mistrz Caravaggio, który podobno (z nim to nigdy nic nie wiadomo!) odnosił się do jej kształtu. Wchodzi się do niej w pełnym świetle dnia, ale potem idzie się już w coraz większy mrok, dróżka zakręca i zapada ciemność aż człowiek ze zdziwieniem odkrywa, że walnął głową w mur, tego – wiadomo – przebić się nie da, więc pozostaje tylko zrobić w tył zwrot. Koniec kamieniołomu jest tak samo
zaskakujący jak jego nazwa.
W grocie słyszalny jest każdy szept, stąd też legenda, która mówi, że kamieniołom był wykorzystywany przez tyrana syrakuzańskiego Dionizjusza Starszego, który przetrzymywał w nim więźniów, gdyż dzięki jej specyficznej akustyce mógł słyszeć wszystko, o czym mówili. Nie wiem, czy to wpływ legendy, czy też samej groty, ale faktycznie każdy, kto do niej wchodzi, od razu milknie jakby w obawie, że ktoś niepożądany może go usłyszeć. I w Uchu robi się ciemno wszędzie, głucho wszędzie...

Ortygia, wyspa bardzo eklektyczna

Wysepka Ortygia, połączona z resztą miasta mostem Ponte Umbertino, to najstarsza część Syrakuz, robiąca przede wszystkim wrażenie niezwykle jasnego miejskiego przyczółka. Być może wynika to z tego, że budynki zbudowane są z bardzo jasnego kamienia, przypominającego kolorem piaskowiec, a może z samej siły słońca, które rozświetlało dziś najciemniejsze zakamarki.
Punktem centralnym wyspy jest plac, na którym dominuje wyraźnie Il Duomo, czyli katedra, nie dająca się jednoznacznie przypisać ani do jednej epoki, ani do jednego stylu. Fundamenty i fragment kościoła (kolumny wmurowane w północną ścianę) pamiętają stojącą tu pierwotnie grecką świątynię Ateny, inne jego części – czasy, kiedy był meczetem, choć najbardziej wyraźny charakter nadaje jej zaprojektowana przez Andrea Palmę barokowa fasada. Samo wnętrze katedry to niesamowita przestrzeń należąca do surowego kamienia i półmroku, w którym majaczą jedynie kolumny, ołtarz i wysokie sklepienia. Po tym pierwszym wrażeniu lepiej nie zaglądać do kaplic wzdłuż południowej ściany kościoła, gdyż w zestawieniu z kamiennym minimalizmem nawy głównej, atakują oczy nadmiernym bogactwem baroku.
Czego oczy nie widziały, tego sercu żal Patronką Syrakuz jest Santa Lucia, św. Łucja, która zginęła męczeńską śmiercią w 304 r. Kiedy okazało się, że w żaden sposób nie udaje się jej podpalić ani poparzyć wrzątkiem, ścięto jej głowę. Jednak to, co szczególnie zapada w pamięć z życia świętej i pozwala ją łatwo rozpoznać na kościelnych obrazach, to historia, która doprowadziła do jej tragicznej śmierci. Otóż św. Łucja, złożywszy jeszcze jako
dziecko śluby czystości, podobno sama sobie wyłupiła oczy, gdy ich urodą zachwycał się zakochany w niej młodzieniec. Wzgardzony chłopak poskarżył się namiestnikowi rzymskiemu, Łucję pojmano, resztę historii już znacie. W związku z tym wydarzeniem św. Łucję często przedstawia się z tacą w ręku, na której znajdują się jej oczy.
Natomiast moje dzisiejsze oczekiwania naocznych wrażeń dostarczyły mi więcej rozczarowania niż przyjemności. Okazało się, że Galleria Regionale di Palazzo Bellomo, w której wisi Złożenie do grobu św. Łucji Caravaggia jest zamknięta do odwołania bez podania przyczyny. Giuseppe świadkiem – nie pocieszyło mnie nawet przepyszne arancino ani schiacciata (placek) ze szpinakiem.
Jeśli wpadniesz między Sycylijczyków, jedz to co oni
Zasady tej należy się trzymać nie tylko dlatego, że Sycylijczycy najlepiej wiedzą co dobre, ale również dlatego, że w tradycyjnej trattorii czy osterii coś tak wydawać by się mogło oczywistego jak karta dań po prostu nie istnieje. Jest to marnotrawstwo papieru i czasu, które łatwo daje się zastąpić wymieniającym w tempie aukcyjnym wszystkie potrawy dnia kelnerem. W takich sytuacjach towarzystwo sycylijskie również się przydaje, gdyż przekłada wam mówiącą kartę na wasze tempo, dokonuje wstępnej selekcji, a następnie wskazuje wam to, co faktycznie warto zamówić.
Zacznijmy jednak od najbardziej szalonego śniadania w moim życiu po pierwsze dlatego, że nastąpiło o godzinie 12:00 (do 13:00 we Włoszech wypada, potem już
wstyd), po drugie dlatego, że składało się z lodów. Otóż w upalne poranki sycylijskiego lata jada się granitę. Grudniowy poranek może do upalnych nie należy, ale w końcu było już tak naprawdę południe, a poza tym po ostatnim ociepleniu to, co dzieje się na zewnątrz, można spokojnie nazwać wczesnym latem, więc granita była w pełni usprawiedliwiona. Granita składa się z drożdżowej brioche oraz kielicha substancji na kształt sorbetów – większa warstwa ma smak migdałowy, mniejsza na górze mocno kawowy – zmieszane tworzą naprawdę ciekawą kombinację smakową, choć przede wszystkim niemiłosiernie zimną. Wyraz śniadanie nabrał dla mnie nowego lodowego wymiaru.
Stare smaki w nowych kombinacjach, tak mogłabym natomiast określić pierwsze danie obiadowe. Sarde alla palermitana to spaghetti z sardynkami i sosem
pomidorowym. Jeśli miałabym się jakoś ustosunkować do tej potrawy, to musiałabym przede wszystkim powiedzieć, że ogromną trudnością jest samo pogodzenie się z myślą, że sardynki nie znajdują się w konserwie, a pośród makaronu. Zestawienie jak dla mnie zupełnie nowatorskie, ale całkiem całkiem.
Natomiast danie drugie to już zupełne odkrycie. Polpette di „Mucco”, czyli takie cienkie kotleciki z maleńkich rybek o nieznanej mi po polsku nazwie, obsmażone w jajku, co sprawia, że wyglądają jak małe placuszki. Małe rybki określa się również inną nazwą neonati (di pesce), czyli (rybie) noworodki, tak więc w potrawie tej jest dodatkowo ukryta jakaś kanibalistyczna perwersja, gdyż jakby nie patrzeć znaczy po włosku tyle co placuszki z noworodków.
Ach, jeszcze koniecznie muszę wspomnieć o wszechobecności małych okrągłych kiosków na każdym rogu. Serwują one przede wszystkim napoje, w tym odświeżającą wodę sodową, np. o smaku pomarańczy i limonki (selz soda arancia e limone) – sok jest wyciskany z owoców wprost na waszych oczach. Po takim napoju
wcześniejszy kanibal z czasów obiadu sam jest jak nowonarodzony.

Skomentuj ten artykuł na forum italia-polonia.eu.




 

Cambia lingua/Zmień język

Italian (Italy)Polish (Poland)

Sondaggi

Capitale Europea della Cultura 2016, qual'è la candidata più idonea?
 

Chi e' online

 13 visitatori online