Login Form



Opowieść sycylijska - grudzień 2008 - ODCINEK VIII - P jak Palermo i jak pożegnanie z Sycylią
Ocena użytkowników: / 6
SłabyŚwietny 
Wpisany przez Anna   
Spis treści
Opowieść sycylijska - grudzień 2008
ODCINEK II - Acitrezza i Acicastello
ODCINEK III - Taormińskie wakacje
ODCINEK IV - Agrigento - deszczowa pułapka
ODCINEK V - Podróż w cieniu Etny
ODCINEK VI - Kamienne miasto Caltagirone
ODCINEK VII - Syrakuzy jak rajtuzy
ODCINEK VIII - P jak Palermo i jak pożegnanie z Sycylią
Inspiracje końcowe
Wszystkie strony

ODCINEK VIII


P jak Palermo i jak pożegnanie z Sycylią
Pewne rzeczy na tym świecie są stopniowalne – jedno miasto może być ładniejsze od drugiego, przygoda z zeszłego roku fajniejsza od tej sprzed dwóch lat. Lecz istnieje też cała kategoria zjawisk, rzeczy i miejsc, które osiągają poziom nieprzekraczalny, czyli najwyższy. Jeszcze do niedawna wydawało mi się, że coś większego od chaosu nie istnieje. A jednak. Stopniem wyższym od chaosu jest Palermo.

Na początku było Palermo
Już samo wyjście z autobusu grozi utratą ręki albo nogi – autobus staje w jakiejś szalonej uliczce koło dworca, a wokół niego rozgrywają się sceny z piekła rodem. O pięć centymetrów mija go inny gigantyczny autokar, który ma do wyboru albo przejechać tak blisko, licząc na to, że nikt w tym czasie nie będzie wysiadał, albo przejechać po leżącym pod ścianą bezdomnym. Bezdomny zaś słucha na cały regulator małego tranzystorowego radia, kiwając się przy tym jak Bob Marley w czasach bujanej świetności. Następnie przebiega jakaś chodząca reklama, która życzy wam jingle bells w najlepszym salonie kosmetycznym w mieście oraz przejeżdża rowerzysta z wypisanym promilem wdychanych spalin na twarzy.
Koszmar, który dopiero się zaczyna. Odbiegająca od dworca ulica Via Roma osiąga apogeum chaosu ulicznego. Ulica cała stoi, nawet cwane i wciskające się zazwyczaj wszędzie vespy nie dają tutaj rady, gdyż między autami nie ma najmniejszej szczeliny. Samochody stoją wobec siebie pod wszelakimi kątami, więc trudno nawet określić ilu kierunkowa jest ta ulica, bo dwa kierunki to to nie są. Co bardziej niecierpliwi wpychają się samochodom przed sobą w zderzaki, zdenerwowane vespy odbijają się od siebie niejednym przekleństwem, a wszyscy, dokładnie wszyscy, uderzają nierytmicznie i szaleńczo w swoje klaksony, jakby to mogło coś dać i przenieść ich w lepszy świat. Po takiej ulicy nie da się iść, na takiej ulicy nie da się myśleć, ale... da się za to kierować ruchem. Po środku skrzyżowania Via Roma z Corso Vittorio Emanuele stoi pan policjant i spokojnie macha rękami – sprawiedliwie, raz do tych na prawo, raz do tych na lewo, a raz ku niebiosom, jakby prosząc o cud, by to się wszystko w końcu rozjechało do domów i nie wracało już więcej.

Wizyta w raju i poniżej
Po tak piekielnych przeżyciach trzeba szybko znaleźć jakąś błogą odskocznię. Czy zadaliście sobie kiedyś pytanie, gdzie znajduje się raj? Gdyby spytać przeciętnego Sycylijczyka – poprawiam się, przecież taki nie istnieje! – gdyby spytać nieprzeciętnego Sycylijczyka, odpowiedziałby zapewne: Cappella Palatina, czyli legendarna kaplica króla Rogera II znajdująca się w Pałacu Królewskim w Palermo.
Każdy, kto wchodzi do kaplicy, robi się malutki. Ta od podłogi aż po sufit jest wyłożona mikroskopijną mozaiką opowiadającą dziesiątki biblijnych historii. Choć pierwsze wrażenie złotego przepychu jest może trochę onieśmielające, to chwilę później przychodzi zrozumienie – kaplica jest miejscem niezwykłym. Układ kolumn, łuki i sklepienie są nad wyraz harmonijne i tworzą perfekcyjną przestrzeń. Dla oka wszystko jest dokładnie takie, jak powinno być. Architektoniczny majstersztyk. Jakże mi było żal, że nie byłam w stanie pojąć wszystkich mozaikowych alegorii i odniesień, a pokrywają one całe ściany!
Pomogła mi nieco pewna Polka, która oprowadza wycieczki po pierwszym piętrze Pałacu, na którym obraduje Rada Regionalna. Szczęście w nieszczęściu, dziś było
posiedzenie i całe pierwsze piętro było zamknięte dla zwiedzających, więc przewodnicy zeszli niżej, akurat wtedy, gdy wchodziłam do kaplicy. Dzięki temu
poznałam polską przewodniczkę, od której dowiedziałam się, że ewenementem na skalę światową w momencie powstania był rzeźbiony strop kaplicy, tzw. arabska
dekoracja stalaktytowa (mukarnas). Choć układ mukarnas jest w sztuce islamu klasyczny, zupełnie nieislamskie są same wzory, gdyż przedstawiają istoty jedynie świeckie – na stropie kaplicy nie ma ani jednego świętego, ani jednej historii biblijnej.
Niech mi kto jeszcze kiedy powie o współczesnej odwadze w sztuce i przekraczaniu kulturowych granic!
Ponadto przewodniczka zdradziła mi, że część kaplicy zwana tronową była w planach najprawdopodobniej grobowcem. Uważa się tak, ponieważ znajduje się z
tyłu kaplicy, czyli w miejscu, w którym król nigdy by nie usiadł, bo jakże mógłby siedzieć za stojącym bliżej ołtarza plebsem – przecież to on – król – był najbliższy Niebu!
W ramach bonusu (chyba za samo bycie Polką) zostałam również wprowadzona do zamkniętej dla zwiedzających krypty znajdującej się tuż pod kaplicą. Krypta, która powstała wcześniej niż Cappella Palatina została następnie w XVII w. przerobiona na małą kapliczkę w niezbyt przyjaznym stylu barokowym. To, co zwraca jednak uwagę, to układ krypty będącej miniaturą kaplicy. I faktycznie chronologicznie rzecz ujmując, w kaplicy odtworzono później architektoniczny układ krypty, zwielokrotniając jedynie jej proporcje. Małe a cieszy!

Historie z tej ziemi
Dzisiejszy obiad zjadłam w fantastycznym towarzystwie rozmownego właściciela baru, do którego zaprowadziły mnie moje szczęśliwe gwiazdy (a propos, życzę wam, byście dziś śnili o rozgwieżdżonym niebie nad Sycylią – to będzie piękny sen!), rdzennego mieszkańca Palermo, kochającego to miasto szczerze i otwarcie. Na początku jednak z błyskiem w oku opowiedział mi o przeżyciach podczas oglądania meczu Polska : Anglia na Wembley w 1973 r., w którym Tomaszewski zatrzymał Anglię, broniąc całą kanonadę angielskich strzałów na polską bramkę, a Lato strzelił Anglikom gola (trudno w to uwierzyć, ale polscy piłkarze kiedyś tak potrafili. Jak powiedział właściciel, są mecze, które przechodzą do historii. Nasza piłka na razie jeszcze z niej nie wyszła). Przede wszystkim jednak skorzystałam z kolejnego niezwykłego spotkania, by powyciągać ze starszego pana wszystkie możliwe ciekawostki, których w przewodnikach się nie znajdzie.

Skomentuj ten artykuł na forum italia-polonia.eu.




 

Cambia lingua/Zmień język

Italian (Italy)Polish (Poland)

Sondaże

Najlepszy kandydat na Europejską Stolicę Kultury 2016 to:
 

Kto jest online

Naszą witrynę przegląda teraz 15 gości