Strona główna Forum Galeria zdjęć Słownik Współpracujcie z nami

Login Form



Solidarność i Kościół
Ocena użytkowników: / 4
SłabyŚwietny 
Wpisany przez Sandro Fratti   
sobota, 15 marca 2008 11:16
Stanowisko Kościoła polskiego, dotyczące poparcia dla zadan robotników, poczynając od pierwszych strajków sierpniowych 1980, polegało na skłanianiu ich do poczucia odpowiedzialności za dobro kraju, i miało ustąpić w momencie osiągnięcia celu.

 

Kościół chciał doprowadzić do “odłączenia się” od reżimu, bez wywoływania zamieszek i bez niepożądanych rozdźwięków,  zarówno z rządem, jak i z PZPR. To co zmieniło sie wraz z pojawieniem sie Solidarności, to propozycja ścisłego związku Kościoła z polityką.
Solidarność, pomimo iż w ogromnej części skomponowana z katolików, była wielkim ruchem społecznym, niezrodzonym jednak w łonie Kościoła. Kościół byl niezbędny nowemu związkowi do polepszenia dialogu z władzami, celem było utworzenie bardziej rozbudowanego modelu społecznego, modelu nowego, który jednak okazał sie ewenementem, którego krótkotrwałość uniemożliwiła określenie nowego, stabilnego porządku.
Tylko biorąc pod uwagę sytuację, w której nie mogło być mowy o zmianie układów na linii Rząd - Kościół, nawet po wyborach arcybiskupa Krakowa na Papieża, który, z kolei, miał wizję bardziej posybilistyczną i bardziej dynamiczną tych układów, w porównaniu z Wyszyńskim, można zrozumieć interwencje tego ostatniego. Pozycja Wyszyńskiego popierająca przerwanie strajków (przed zakończeniem debat) wywołała wiele krytyk.  Odebrana zostala jako błędny osąd sytuacji (faktycznie, strajkujący robotnicy nie odpowiedzieli na jego apel), i zrozumiano, że jego autorytet nie mógł zastąpić koniecznych reform demokratycznych.
Dla Wyszyńskiego jednak było jasne to co Solidarność miala reprezentować w przyszłości.
Tak czy inaczej, w ciągu kolejnych miesięcy, pozycja Kościoła funkcjonowała jako czynnik kompromisu, ale też i bezpieczeństwa.
Prawdopodobnie Wyszyński, w związku z opinią jaką miał o reżimie komunistycznym, przynajmniej do momentu podpisania porozumień sierpniowych, nie uważał za możliwe, aby mógł sie uformować niezależny związek.
Zdaniem Wyszyńskiego, jedyna niezależna struktura mogła być reprezentowana przez Kościół.
Ze strony Wojtyły, już Papieża, nadeszło, szczególnie w czasie spotkania z Wałęsą i innymi przedstawicielami Solidarności, w styczniu 1981 r., wsparcie bardziej zdecydowane,  bo przypomnieniu o ostrożności i o umiarkowaniu, towarzyszyło życzenie zachowania wciąż tej samej odwagi.
Pozycje środka, pod postacią nowej równowagi, która miałaby wprowadzić Solidarność, można też było wywnioskować ze stron encykliki “Laborem Exercens” z 14 września 1981 r., ogłoszonej po śmierci Wyszyńskiego.
W encyklice potwierdzono konieczność “ruchów Solidarnościowych”, potępiono niesprawiedliwości kapitalizmu i własność środków produkcji, która doprowadziła do przejęcia władzy przez grupy prywatne.
W “Laborem Exercens”, Papież napisal, ze najważniejszym prawem pracowniczym jest właściwe wynagrodzenie; zaraz po nim nastepuje prawo do tworzenia związków, które mogłyby być “rzecznikiem walki o sprawiedliwość społeczna”. Stowarzyszenia związkowe miały tworzyć cześć “systemu naczyń połączonych”, być dopełnieniem życia gospodarczego i
społecznego. Ich aktywność mieściła sie w polu polityki, ale nie mogła być wykorzystywana dla celów wyłącznie politycznych.
Pozycja Episkopatu polskiego byla bardzo ostrożna względem Encykliki: nawet jeśli otwarcie potępiała krzywdy, w tym samym czasie ostrzegała stowarzyszenia przed “robieniem polityki”. Byla to ważna lekcja, zarówno dla Solidarności, jak i dla reżimu.
Wszystko to, nie przeszkodziło spojrzeniu na inny aspekt,  wymiar  moralny  mianowicie, w  którym  mniej wyraźne sa podziały miedzy episkopatem (i miedzy episkopatem a katolikami) z jednej, i lewica laicka z drugiej strony.
Rzeczywiście,  już u schyłku lat pięćdziesiątych, katolickie przeglądy intelektualne zapoczątkowały dialog z lewica, choc w sposób dosyć odosobniony. Jednak, począwszy od roku 1968, nastąpiły pewne zmiany w hierarchii eklezjastycznej, która zaczęła bronic robotników i ogólnie wszystkich wysuwających zadania wolności.
Znaczące jest, pod tym katem, wydarzenie z 1970 r.( datujące sie bezpośrednio po wypadkach w Gdańsku i Gdyni) kiedy episkopat opublikował komunikat z kilkoma punktami do przedłożenia władzom, a jako pierwsze na liście  figurowały zadania sprawiedliwości społecznej i poszanowania godności, także materialnej, wszystkich pracowników, i tylko na ostatnim miejscu mowa byla o wolności Kościoła.
Można zaobserwować, ze właśnie w Krakowie, dziełem lokalnego klubu intelektualistów katolickich, wspólnie z periodykami inspiracji katolickiej  jak “Znak” i “Tygodnik Powszechny”, i przy współpracy z intelektualistami z lewicy, zrodziło sie jedno z ogniw, które umożliwiły powstanie i rozwój Solidarności.
Jednocześnie można stwierdzić, iz organizacja tego wszystkiego, podważyła dotychczasowe konotacje pojęć takich  jak “lewica”czy “lewicowa wizja świata”, nie tylko w sensie dostarczenia refleksji całej lewicy europejskiej, ale także, a może przede wszystkim dlatego, ze
rozpoczął sie i rozpowszechnił, w społeczeństwie polskim, sposób wyrażania się wskazujący na uczucia antyideologiczne, to znaczy, ani prawicowe, ani lewicowe.
W maju 1980r, po wezwaniu, ze strony władz, do umiarkowania i tolerancji, pierwsza, godna uwagi,  interwencja Episkopatu polskiego dala sie odczuć podczas wielkiego strajku w okolicach Gdańska, kiedy to miejscowy biskup zaoferował swoja pomoc w spotkaniach mediacyjnych, proponując jednocześnie robotnikom powrót do pracy, w przypadku gdy osiągną już cel debat.
Celem Kościoła polskiego było uniemożliwienie dostępu negatywnym reakcjom, także poza granicami Polski.
W ten sposób podczas Paktu Warszawskiego, spotkania na szczycie  dnia 5 grudnia, życzono sobie aby Polska pokonala trudności chwili, i zapewniono, że mogła będzie liczyć na braterska Solidarność członków Paktu.
Na płaszczyźnie praktycznej, Kościół oferował wsparcie dla zgody narodowej: już ostatniej niedzieli sierpnia, przed bramia stoczni Lenina w Gdansku, zgromadzili sie  demonstranci, żeby zamanifestować jedność narodowa. Nie była to manifestacja spontaniczna, była chciana, i zorganizowana przez Kościół, Solidarność i PZPR.
Nie było tez interwencji Kościoła w grudniu, ani w styczniu,  żeby przestrzec wszystkich, od związków zawodowych  i władzy politycznej poczynając, przed zagrożeniem jakie wzrastająca inflacja stwarzała dla stabilności kraju: od polityki i od rozwiązań politycznych w ścisłym sensie, Kościół trzyma się z dała.
 
tłumaczenie na język polski: akcencikmiły 
Poprawiony: sobota, 11 lipca 2009 08:53
 

Cambia lingua/Zmień język

Italian (Italy)Polish (Poland)

Kto jest online

Naszą witrynę przegląda teraz 12 gości